A portfel piszczy…..

Dziś w „Pulsie Biznesu” możemy zapoznać się z dość optymistycznym komentarzem dyrektora biura Polskiego Związku Funduszy Pożyczkowych, Piotra Rogowieckiego: „ważne jest to, że rok do roku bezrobocie spadło o 1,8 pkt proc. To bardzo dobry wynik. Dzisiejsze dane są kolejnym, po informacjach dotyczących zatrudnienia i wynagrodzeń, potwierdzeniem tego, że w coraz większym stopniu mamy do czynienia z rynkiem pracownika”.

Po przeczytaniu powyższego, pozwolę sobie zadać nieco filozoficzne pytanie: „czy połowa prawdy, to wciąż prawda?”

Faktycznie, bezrobocie spada. W proporcjach, które zostały wskazane powyżej. I to ta połowa, którą za prawdę można uznać.

Pozostaje jednak druga strona medalu, o której media niespecjalnie chętnie wspominają. Może i mamy więcej miejsc pracy w Polsce, ale są one bardzo niskiej jakości. Od dwóch lat drastycznie wzrósł wskaźnik rotacji zatrudnienia. Można przez niego rozumieć: „proces przychodzenia i odchodzenia pracowników w określonej jednostce czasu. Płynność ta może być zależna, bądź niezależna od woli pracowników. Płynność zależna to odejście z pracy na mocy porozumienia stron, za wypowiedzeniem, bądź samowolne porzucenie pracy. Płynność niezależna to odejście z przyczyn naturalnych, redukcja personelu czy likwidacja zakładu pracy”.

Płynność niezależna.

Po pierwsze pracownik utracił w ostatnich latach poczucie stabilności miejsca pracy. Swoje stanowisko może utracić w każdej chwili. Wypowiedzenia są wręczane bez zapowiedzenia, bez wcześniejszej rozmowy, okresu naprawczego itp. A pożegnania z firmą następują nierzadko w trybie natychmiastowym. I dotyczy to już nie tylko firm z segmentu Małych i Średnich Przedsiębiorstw, które ledwo wiążą koniec z końcem, ale i wielkich, prężnych korporacji. Wielu z nas siadając za biurkiem, czy stając przy taśmie produkcyjnej boi się obecnie, czy aby na pewno w następnym miesiącu będzie miało jeszcze co do przysłowiowego garnka wrzucić, czy bardziej adekwatnie, za co ratę kredytu frankowego spłacić.

Płynność zależna.

Po drugie oferowane miejsca pracy są niskiej jakości . Płace od około dwóch lat drastycznie zmalały. Zakres obowiązków natomiast poszerzył się. Gospodarka spowalnia i rozpoczęło się drastyczne cięcie kosztów. O ile wcześniej w ramach zakresu danych obowiązków firma zatrudniłaby dwóch specjalistów oraz pięciu robotników, płacąc każdemu godziwą pensję, to obecnie zapewne zostanie zatrudniony jeden specjalista, który wykona zadnia tych dwóch oraz dwóch robotników, którzy przyłożą się do produkcji, której podołać miało wspomnianych pięciu, a pensja zostanie zaoferowana im taka, że od pierwszego do pierwszego to powinno wystarczyć. Pracownicy są w stanie wytrzymać w takich warunkach trzy miesiące, może nawet i pół roku i zmieniają pracodawcę na tego, który jednak zaoferuje korzystniejsze warunki.

Powyższe rozważania zostały oparte na danych statystycznych, pozyskanych w czerwcu tego roku z Głównego Urzędu Statystycznego (GUS).

Szanowny Panie Dyrektorze Rogowiecki, cenię Pańską opinię na temat rynku pracy, ale ani pozyskane przeze mnie dane z GUS-u, ani moje odczucia, ani części osób z mojego otoczenia nie potwierdzają tej radosnej informacji, że w Polsce mamy rynek pracownika. Pamiętam, jak wyglądał tenże. Jeszcze nam do niego nieco brakuje…..Chętnie poinformuję na blogu, jak te czasy wrócą, chociaż….chyba jednak nie będę musiała – wszyscy to odczujemy wcześniej na własnej skórze, a może precyzyjniej, na własnym portfelu.

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s