Niesubordynowana Grecja szuka sponsora.

Obyśmy tuż po święceniu wielkanocnych potraw, nie wrócili do rzeczywistości rynkowej, która nas zaskoczy.  O ile wcześniej nie zostaną ustalone rozwiązania, to Grecja może stracić płynność finansową. 9 kwietnia tamtejszy rząd musi spłacić bagatela 465 mld Euro pożyczki, zaciągniętej w MFW (Międzynarodowym Funduszu Walutowym).

Dobrze by i nam było, gdybyśmy mogli wystosować petycję do decydentów finansującego nas banku, że w tym miesiącu to raty kredytu nie damy rady spłacić. Oczywiście dodalibyśmy, że się staramy, ale jakoś tak nie wychodzi. Marzenia. A jednak! Premier Grecji, Aleksis Tsipras,  przekazał kanclerz Merkel list,  w którym ostrzega (!), że bez pakietu pomocowego spłata nie będzie możliwa. Wtedy za kilka zaledwie tygodni zabraknie mu środków na emerytury albo na pensje w sektorze budżetowym, albo i na to i na to.

Warto też zauważyć, ze nie tylko od tego aspektu zależy los Grecji. W dużej mierze też od postawy wobec niej EBC (Europejskiego Banku Centralnego). Pojawiły się plotki, a jak niesie przysłowie: w każdej plotce tkwi ziarno prawdy, że EBC zastanawia się nad wprowadzeniem ograniczenia na zakup przez greckie banki bonów skarbowych emitowanych przez tamtejszy rząd. To zmniejszyłoby znacznie Grecji pole manewru do zdobycia finansowania, a i tak te możliwości są już dość skąpe. Podobno rząd grecki poprosił nawet władze Iranu, by kupowały dług ich kraju.

W całej sytuacji oliwy do ognia dolewa Luis de Guindos, hiszpański minister gospodarki, który powiedział, że: „zabiegający o gotówkę grecki rząd nie dostanie żadnych pieniędzy z funduszu pomocy strefy euro, dopóki proponowane przez Ateny reformy nie zostaną zrealizowane. Sprawdzimy – dodał – czy lista reform jest wystarczająco wszechstronna. Ale nie będzie żadnych wypłat, dopóki nie przekonamy się, że reformy są przyjęte i realizowane.”

Grecja coraz bardziej irytuje Fundusz. Zaledwie kilka dni temu przedstawiciele MFW poskarżyli się, że „Grecja jest najbardziej nieskłonnym do współpracy krajem, z jakim MFW zetknął się w całej swej historii”.  Podpadł im fakt, że nie zostały spełnione warunki lutowego porozumienia z UE. Zaś reprezentanci niemieckiego resortu finansów dodali swoja, nieco niewybredną opinię, którą jednak pozwolę sobie zacytować: „namawianie greckiego rządu do stworzenia rygorystycznego programu polityki gospodarczej, jest jak ujeżdżanie martwego konia”.

Nie można jednak być tak niesprawiedliwym, bo warto zauważyć, ze MFW, KE (Komisja Europejska) i EBC postawiły przed Grecją spore wyzwania, do których należy chociażby to, by właśnie grecki rząd przez trzy miesiące nie wypłacał emerytur i pensji w sektorze budżetowym.

Suma summarum, sytuacja na wesołą nie wygląda. Mimo wszytko uważam jednak, że nie zakłóci nam przyjemności z nadchodzących świąt i kolejny raz dojdzie do porozumienia w „greckiej kwestii”.

Może na to wskazywać chociażby dzisiejsza  wypowiedź Martina Schulza, przewodniczącego Parlamentu Europejskiego, który przyznał: ”według mnie do końca tygodnia dojdziemy do nowego porozumienia, które powinno być wystarczające, aby odblokować najpilniejsze środki finansowe”.

Nie zmienia to faktu, że Grecja swoją niesubordynacją zaczyna już grać na nerwach decydentom. A jak dodaje zirytowany Luis de Guindos (hiszpański minister gospodarki): „oni nie mają zbyt wielu przyjaciół”. Wyciągam prosty wniosek, że lepiej zacząć wprowadzać w Atenach choć częściowe zmiany, bo i ile teraz jeszcze zapewne się to uda, to później może być coraz ciężej otrzymywać wsparcie jedynie na piękne oczy.

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s